Komunia Maryi Królowej Pokoju

Świadectwo Marty z rekolekcji z 2008 roku

Kim Ty jesteś, Niepokalana?

Niepokalana. Słodkie Imię. Mamusia Niebieska. Kim jesteś Ty, o Niepokalana? Pociągnęłaś mnie i wciąż pociągasz ku Twemu Synowi. Uśmiecham się do Ciebie, bo jesteś radosna i promieniejesz. Uśmiecham się, bo powoli zaczynam widzieć, jak delikatnie prowadziłaś mnie aż do tego momentu, kiedy to piszę i dalej aż do wieczności.

W 2007 r. pozwoliłaś mi Mamo odwiedzić miejsca szczególne: Guadalupe, Lourdes, La Salette, Rzym, Licheń, Gietrzwałd. I Rue du Bac - paryskie miejsce Twego Objawienia św. Katarzynie Laboure jako Niepokalanie Poczęta.

Kiedy tam byłam, kupiłam kilka Cudownych Medalików. Oj, miałam już ich całkiem pokaźny zbiór w domu. Od wczesnej młodości, pamiętam, dostawałam je od różnych osób i…. zawsze odkładałam do szuflady. Coś nie pozwalało mi założyć ów medalik. Tak, teraz wiem, ten, któremu depczesz głowę, wciąż walczy o dusze. Kupiłam zatem na Rue du Bac owe medaliki, ale, nie, nie dla siebie, pomyślałam. Komuś dam. Po co mi one, mam inne, czyż to nie jest medalik taki, jak każdy inny? Schowałam je i pielgrzymowałam dalej.

Tego samego dnia podczas odmawiania Różańca, wciąż jeszcze będąc w drodze, nagle poczułam w sercu: muszę założyć ten medalik! Założyłam. Teraz wiem, Mamo. To jest specjalny medalik, tak całkiem inny od pozostałych. Cudowny! Kiedy nadszedł czas świadectw, nie zamierzałam nic powiedzieć. I wydawało się, że tak będzie. Ale pod koniec, ksiądz zapytał, czy jeszcze ktoś chce dać świadectwo, jeśli tak czuje w sercu, niech się nie waha, bo Duch św. będzie zasmucony. Myślałam: Boże, tylko nie ja. Ale serce płonęło. Duch św. zwyciężył. Poszłam, powiedziałam, że dziś właśnie założyłam Cudowny Medalik na szyję i chciałabym nosić go aż do kresu mych dni. I z Tobą, Mamo umierać. Tak późno Mamo przyjęłam ten dar - Cudowny Medalik. Tak późno.

Po powrocie z pielgrzymki przyszło kolejne olśnienie. Uświadomiłam sobie, że figurka Maryi w kaplicy adoracji w moim Kościele to właśnie Maryja Niepokalana! Ty, Mamo, ta sama, z Rue du Bac, Niepokalana. To Tobie zawsze przynosiłam kwiaty, Tobie, Niepokalana! Teraz przynosząc Ci róże, wzywam zawsze Twego słodkiego Imienia - Niepokalana!.

Potem nadszedł maj. "Coś" w mej duszy podpowiedziało mi, by włączyć się w Żywy Różaniec w mojej parafii. Mamo, to byłaś TY! Ty, Niepokalana! Dziś jestem szczęśliwa, że mogę być Twoją różą. Po jakimś czasie zauważyłam, że każda róża ma swoje wezwanie, a ta "moja" to właśnie Róża Niepokalanej!

Potem znów, przeglądając zdjęcia sprzed lat, wzięłam do ręki zdjęcie z mojej I Komunii św. i patrzę….. a tu ja stoję przy figurce Matki Niepokalanej. To Ty Mamo już wtedy byłaś przy mnie! A ja tak późno Cię zauważyłam.

Kiedy w styczniu 2008 r. dostałam e-maila z wiadomością, iż odbędą się rekolekcje w Niepokalanowie, czułam w sercu: Muszę jechać! Do Ciebie Niepokalana! Zgłosiłam chęć uczestnictwa, niestety dostałam odpowiedź, iż nie ma już miejsc, może następnym razem. Nieco się zasmuciłam, ale pomyślałam: Mamo, jeśli Ty chcesz mnie tam widzieć, nie muszę się martwić. Dwa dni przed rekolekcjami dostałam telefon od Asi i wiadomość: zwolniły się miejsca, czy nadal chcę jechać? Chwila namysłu i decyzja: jadę! Był to czas żłobienia w moim sercu. Duch św. działał, by urabiać moje serce i czynić go wrażliwym na Ciebie Niepokalana i Twego Syna. A ty Mamo, byłaś też. Wiem. Czułam. "Gdzie Ty jesteś, tam działa Duch św.". Wszystko, co zdarzyło się między nami zostało w komnacie mojej duszy - Twoim mieszkaniu w mym sercu. Osłonięta Tajemnica.

Dziś, dostałam informację o majowej pielgrzymce do Medjugorje. Zgłosiłam się. Czuję, Mamo, że chcesz mnie tam widzieć, że mnie tam wzywasz. Wiem, że to Ty wszystko przygotowałaś! Nasza wspólna droga nadal trwa…

A ja wciąż myślę i rozważam: Kim Ty jesteś , o Niepokalana?

Marta
Warszawa, 6 marca 2008
(świadectwo po rekolekcjach w Niepokalanowie, 21-24 lutego 2008)