Świadectwo Anii z rekolekcji z 2008 roku
Moja przygoda z Maryją zaczęła się zeszłego roku na wakacjach. Do tego czasu uczestniczyłam w życiu Kościoła i religijnym, ale nie było to nic szczególnego. Po prostu zostałam już tak wychowana. Właśnie wtedy na wakacjach zaczęły się moje problemy. W domu alkohol przejął główną pałeczkę. Na zmianę pił brat albo ojciec. W czasie, w którym najbardziej potrzebowałam wsparcia opuściło mnie dwóch przyjaciół. Nie szukałam pomocy w modlitwie. Mama już trzy miesiące wcześniej mówiła mi o wyjeździe do Medjugorje. Zdecydowałam się pojechać, aby trochę odpocząć od wszystkiego. Ale jak mówiła Pani Jadzia, to Maryja zaprasza nas do siebie. I tak było ze mną. To nie może być przypadek, że tam się znalazłam. To, co tam przeżyłam, to nie można tego opisać słowami. Zawsze podczas Mszy Świętej, czekałam tylko, "kiedy to się skończy"? Ale tutaj czas płynął inaczej. Nawet nie mogłam zauważyć, kiedy ten czas tak szybko leci. Ta jedność ludzi, wspólne tańce, błogosławiony "deszczyk" z nieba, zapach róż podczas Mszy Świętej, wirujące słońce zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Pisząc to, co chwila mam nowe myśli. Wracając z Medjugorje powiedziałam sobie, że muszę tam wrócić, aby wejść na boso na Kriżevac. Nie musi to być za rok, ale na pewno pojadę.
Na ferie miałam siedzieć całe dwa tygodnie w domu, ale jak któregoś dnia wróciłam do domu wieczorem, to mama oznajmiła mi, że dzwoniła do Pani Jadzi i mówiła, że jest wyjazd na rekolekcje. Od razu wiedziałam, że pojadę. Bez zastanowienia zgodziłam się, chociaż nawet nie wiedziałam, jakie to będą rekolekcje. Wiedziałam, że to Maryja znowu zaprasza mnie do siebie. Nie wiedziałam, w jakim celu mnie wzywa, ale ucieszyłam się na to wezwanie.
Podczas już samych rekolekcji w milczeniu obcowałam z Maryją i Panem Jezusem. Modliłam się w intencjach Maryi, aby Ona mogła wyprosić łaski u Pana Jezusa. Byłam urzeczona Ojcem Filipem, który prowadził rekolekcje. Każde jego słowo chłonęłam jak gąbka. W sobotę podczas ofiarowania się Maryi, byłam przerażona tym, ile osób zasypia w Duchu Świętym, ale jednocześnie spokojna, bo wiedziałam, że nie może się im nic stać. Te rekolekcje dały mi wiele do myślenia nad swoim postępowaniem. Milczenie podczas takich przeżyć bardzo dobrze robi, chociaż nie raz korciło mnie, żeby z kimś pogadać. W czasie Mszy Świętej w niedzielę znowu poczułam zapach róż, takich jak w Medjugorje. Aż poczułam jak automatycznie uśmiecham się. I wtedy Ojciec Filip nam powiedział, że Maryja nam dziękuje. Tych rekolekcji nie zapomnę nigdy w życiu. Nie zapomnę jak podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu serce waliło mi jakby miało zaraz wyskoczyć. Nie zapomnę Ojca Filipa i jego charyzmatycznej postaci. Nie zapomnę jego ciepłych słów: "Nie bójcie się." Od czasu tych rekolekcji w miarę możliwości noszę przy sobie różaniec, który przywiozłam z Medjugorje.
Dziękuję za te rekolekcje Maryi i organizatorom. Dziękuję Pani Jadzi, za to, że miałam okazje z nią jechać do Medjugorje i do Niepokalanowa. Dziękuję Ojcu Filipowi za umocnienie w wierze. Dziękuję wszystkim osobom, które spotkałam w Medjugorje i w Niepokalanowie. Mam nadzieje, że będę miała okazję i przyjemność być na takich rekolekcjach za rok.
Ania, lat 17