Świadectwo Sylwii z rekolekcji z 2009 roku
W czasie rekolekcji w Olsztynie doświadczyłam czegoś niesamowitego. Osoba Maryi stała mi się szczególnie bliska. Wcześniej skupiałam się bardziej na modlitwie do Jezusa Chrystusa, Boga i Ducha Św., a Matkę Bożą nieco zaniedbywałam. Bardzo poruszały mnie treści przekazywane nam przez Ojca Philippe'a Mascarela, a zwłaszcza te, które dotyczyły cudów uczynionych za wstawiennictwem Matki Bożej. Służyło mi także milczenie panujące w czasie rekolekcji, ponieważ w tej ciszy mogliśmy się jeszcze bardziej złączyć z Maryją. Ona była cicha i pokorna, a wszystkie swoje sprawy przeżywała w głębi serca. Od czasu rekolekcji coś się we mnie zmieniło. Jestem umocniona i pełna pokoju, z większą cierpliwością przyjmuję trudności życia codziennego, a rzeczy i osoby, które kiedyś wyprowadzały mnie z równowagi, już mnie nie denerwują. Z większą stanowczością oddalam od siebie pokusy, które przedtem bardzo mnie przytłaczały. Każdego dnia mam wrażenie, że Matka Boża jest gdzieś w pobliżu i czuwa nade mną. Owocem tych rekolekcji jest także pragnienie modlitwy różańcowej. Przed rekolekcjami modlitwa na różańcu sprawiała mi trudność, a teraz przeżywam ją świadomie i w dużym skupieniu. Na koniec opowiem jeszcze o pewnym wydarzeniu z drogi powrotnej z rekolekcji. Gdy byliśmy w Częstochowie, samochód, którym jechałam, w pewnym momencie nieco się uszkodził, więc musieliśmy się zatrzymać, a przez to odłączyliśmy się od reszty grupy i w efekcie zgubiliśmy się w obcym mieście. Krążąc po ulicach Częstochowy w poszukiwaniu drogi na Jasną Górą, prawie zderzyliśmy się z innym pojazdem. Jakaś kobieta wymusiła pierwszeństwo i zajechała nam drogę. Zaczęliśmy się modlić i szczęśliwie dotarliśmy na miejsce. W kaplicy były tłumy, ale my omijając ludzi dotarliśmy aż za kratę, tuż pod obraz Matki Bożej. To wszystko było dla mnie wzruszające, bo jeszcze nigdy nie byłam tak blisko.
Sylwia